środa, 14 sierpnia 2013

Pędzle Hakuro - nowości i pierwsze wrażenia




Cześć!
Zamówiłam sobie ostatnio na Allegro zestaw nowych pędzli Hakuro.
Swoje dotychczasowe pędzle tej firmy kupiłam jesienią zeszłego roku i jak do tej pory świetnie się spisują. Moje pierwsze pędzle z Hakuro to modele o numerkach H50S, H54, H13 i H21. Teraz do mojej (całkiem już sporej) rodzinki pędzli tejże marki trafiły pozycje z oznaczeniami H14, H24, H52 oraz H76, H77 i H79.




Pierwsze trzy pędzelki służą do wykonywania makijażu twarzy. Moja ciekawość poznawcza nie pozwoliła mi zrobić im zdjęć zaraz po rozpakowaniu :). Dlatego właśnie na powyższym zdjęciu są już lekko przybrudzone. Po pierwszym użyciu ich mam bardzo miłe odczucia, pędzle dobrze leżą w dłoni i dobrze rozprowadzają kosmetyki na twarzy. Mam przeczucie, że pędzelek H52 będzie moim ulubieńcem i zastąpi H50S w nakładaniu podkładu, gdyż bardzo ładnie rozprowadza podkład na twarzy cienką i równomierną warstwą. Do tego nie pozostawia smug.



Pędzel H14 kupiłam dlatego, że jak dotąd nie miałam żadnego pędzla, który dobrze by się sprawdzał w nakładaniu bronzera. Ten pędzel jest precyzyjny i miękki dzięki czemu dobrze aplikuje oraz łatwo i szybko rozciera bronzer. Jak się sprawdzi w codziennym użytkowaniu to się jeszcze przekonam, ale na razie mam  co do niego pozytywne odczucia.




Z powyższych pędzli nie testowałam jeszcze jedynie H24. Jest to syntetyczny odpowiednik H21 i mam nadzieję, że będzie się spisywał lepiej niż jego poprzednik.



Kolejne pędzle będą mi służyć do wykonywania makijażu oka. Pędzel H79 służy do nakładania i rozcierania cieni. W pierwszym teście dobrze się sprawdził. W stosunku do wielkości mojej powieki jest dość duży, więc będzie mi dobrze służył do malowania się gdy moje ciało już jako tako funkcjonuje, ale umysł jest jeszcze w objęciach Morfeusza.

H77 to typowe "jajko" do rozcierania cieni w załamaniu powieki. Póki co jest to jedyny pędzel z przedstawianego zestawu, do którego mam pewne obawy. Gdy zamawiałam go to miałam nieco inne wyobrażenie co do jego wyglądu - wydawał mi się troszkę mniejszy niż jest w rzeczywistości. Przypuszczam, że upłynie pewien czas zanim się z nim oswoję i nauczę nim sprawnie posługiwać.

Ostatni już pędzel to H76. Użyłam go dziś do nałożenia jasnego cienia w wewnętrznym kąciku oka i pod lukiem brwiowym. Spisał się nieźle i myślę, że bardzo się razem polubimy.

Napisz mi w komentarzu jakie są twoje ulubione pędzle?  Które według Ciebie to kompletne niewypały?

Pozdrawiam Gejsza :)

piątek, 28 grudnia 2012

Essence, Peel off base coat vs Klej wikol




Witam :)

Zauważyłam ostatnio w kosmetycznej i lakieromaniakalnej blogosferze nie małe zainteresowanie produktem firmy Essence Peel off base coat
Również mnie bardzo zainteresował ten produkt, szczególnie pod względem problemów ze zmywaniem brokatowych lakierów.  Jako, że w przeszłości miałam niemiłe przeżycia z kosmetykami do paznokci Essence (lakiery, bazy, odżywki - bardzo mocno przesuszały moje paznokcie i powodowały rozdwajanie płytki) to podchodziłam do zakupu tego produktu jak pies do jeża. W końcu moja ciekawość przerosła obawę przed zniszczeniem paznokci i zdecydowałam się na zakup tej bazy. Udałam się więc do Natury i nabyłam drogą kupna ten kosmetyk za ok 10zł. 

Producent obiecuje nam:
"Usuwanie lakieru bez używania zmywacza? teraz jest to możliwe dzięki innowacyjnej bazie. nałóż bazę na paznokcie i poczekaj aż wyschnie – baza stanie się przeźroczysta. Następnie pomaluj paznokcie wybranym lakierem colour&go. Aby usunąć lakier wystarczy podważyć warstwę bazy i odkleić ją od paznokcia wraz z lakierem. Zmieniaj kolor paznokci każdego dnia bez używania zmywacza i niszczenia płytki paznokcia."


Po przyjściu do domu postanowiłam od razu przetestować bazę. Otworzyłam buteleczkę i poczułam znajomy zapach. Po chwili zastanowienia olśniło mnie co przypomina mi ten aromat :) Okazuje się, że w uroczej małej buteleczce kryje się dobrze znany i pospolity klej do drewna wikol.

Klej Wikol
Znany jest mi od wielu lat. Służył mi dzielnie i oddanie przez wszystkie lata szkolne i teraz też jest niezastąpionym pomocnikiem w nagłych przypadkach - klei niemalże wszystko z wszystkim. Jego główną zaletą jest to, że jest łatwo zmywalny i nietoksyczny. Zmyć go można zwykłą woda z mydłem, gdyż klej ten rozpuszcza się w wodzie. 

Jakie są różnice między tymi dwoma produktami?
Jedyną różnicą jaka do tej pory zauważyłam między klejem a bazą z Essence to cena:
Baza peel off kosztuje ok 10zł za 10ml produktu, natomiast klej, który znalazłam w domu kosztował 4,50zł za 200g :) tak więc różnica jest powalająca :)

Zalety obu produktów:
- nietoksyczne
- łatwo dostępne
- skuteczne
- nie niszczą płytki paznokcia
- można je zmyć bez problemu ciepłą wodą

Tymczasem ja przechodzę do porównawczego testowania obu specyfików :)

Ciąg dalszy nastąpi... :)





środa, 15 sierpnia 2012

Mój pierwszy raz ;)


Cześć! Jestem Gośka :)
Od dziecka interesowałam się kosmetykami makijażem i tym podobnym :). Mając jakieś 10-11 lat zakradałam się do łazienki sióstr i robiłam im spustoszenie w kosmetyczkach. Efekty tego zazwyczaj były opłakane - powieki całe w błękitach a na ustach fuksja - istny misz-masz niczym wczesna Doda. Na szczęście z upływem lat gust mi się troszkę wyrobił ;D.

Dwa lata temu postanowiłam spełnić swoje marzenie i zostać kosmetyczką. Szkołę kosmetyczną zakończyłam w czerwcu z powodzeniem i teraz chciałabym rozwinąć skrzydła w tej tematyce. Rynek kosmetyczny tak jak i świat jest długi i szeroki, więc na razie stawiam małe kroczki, ale mam nadzieję, że będę widzieć jakieś postępy :).







Na początek chciałabym wam pokazać lakier do paznokci, w którego kolorze jestem zakochana. Jest to lakier Wibo Express Growth w pięknym morskim kolorze ze złotymi drobinkami (niestety numerek mi się zatarł na butelce).

 Cechy lakieru:
- krycie: wymagane dwie warstwy (na załączonym zdjęciu mam nałożone dwie bardzo cienkie warstwy i dlatego widać delikatne prześwity, które są widoczne tylko w świetle dziennym i pod światło)
- aplikacja: łatwa i przyjemna, pędzelek ma odpowiednia długość i szerokość, jest precyzyjny, ale nie za wąski (nie lubię wąskich pędzelków)
- konsystencja: w sam raz - na początku wydawał mi się za rzadki, ale troszkę zgęstniał po kilku użyciach
- trwałość: typowa dla lakierów z półki cenowej 5-10zł - wytrzymuje na paznokciach 2-5dni, niestety bez użycia top coat'a dość szybko ściera się z końcówek, ale nie odpryskuje przez długi czas




Pozdrawiam Gejsza